Ahoj na Berunce

DCIM100MEDIABerunka to lewy dopływ Wełtawy. Źródło tej rzeki wypływa na pograniczu czesko-niemieckim a swoje ujście ma w okolicach Pragi. Jej najbardziej malowniczą i atrakcyjną część mogliśmy poznać, wybierając się na tygodniowy obóz kajakowy. Został on zorganizowany przez szkołę z Opawy, z którą już od ponad dwudziesty lat współpracujemy. Tym razem owocem wzajemnej współpracy był wyjazd. Naszą szkołę na tej imprezie reprezentowała grupa kilku uczniów klas pierwszych. Dla naszych przyjaciół z Opawy takie wyjazdy to szkolna tradycja. Podczas takiej wyprawy można się wiele nauczyć, zobaczyć ciekawe miejsca, poznać ciekawych ludzi a jednocześnie miło spędzić czas, dobrze się przy tym bawiąc. Dla niejednego uczestnika takiej wyprawy to również niezła przygoda. Zakwaterowanie mieliśmy w namiotach o standardzie pięciogwiazdkowym – pod warunkiem, że noc była pogodna. Punktem żywieniowym była kuchnia polowa, w której sami gotowaliśmy. Kiedy temperatura nas nie rozpieszczała i był chłodno, mogliśmy się ogrzać przy ognisku, jeśli wcześniej zadbaliśmy o drewno. Luksusem były prysznice z ciepłą wodą, która była gwarantowana przez trzy godziny w ciągu doby. Jednak dla naszego dobra, zazwyczaj czas ten był krótszy. Była to dobra okazja, by się zahartować. Obóz kajakowy to również uczestnictwo w dwóch obrzędach. Pierwszy to chrzest wszystkich uczestników spływu, drugi to ceremonia mianowania na „vodaka”. Oba rytuały przeprowadzane były z dużą dawką humoru. Podczas spływu odwiedzaliśmy miejsca, które wpisały się w historię Czech. A były to między innymi dwa zamki Krivoklat i Karlstein.

Z pewnością wyjazd ten daleko odbiegał od wycieczek all inclusive, co nie oznacza, że było ubogo. Wręcz przeciwnie. Po powrocie jesteśmy dużo bogatsi i to w dwojaki sposób. W portfelach zostało nam więcej pieniędzy aniżeli po ekskluzywnych wczasach. Zobaczyliśmy sporo a nawet więcej niż da się zobaczyć na zwykłym wyjeździe. Gdy przemieszczamy się po rzece kajakiem, otoczenie i krajobraz wyglądają zupełnie inaczej niż z brzegu. Zdobyliśmy nowe doświadczenia, mamy nowych znajomych i nauczyliśmy się trochę czeskiego, na przykład słowa „ahoj”. Bo tak często pozdrawialiśmy się nawzajem, będąc na wodzie.

Jednym słowem bardzo udany wyjazd.