Obóz kajakowy na Sazawie

Miniony tydzień grupa uczniów naszej szkoły i szkoły w Opawie spędziła na obozie kajakowym. Całe siedem dni byliśmy zakwaterowani na kempingu pod namiotami. Pole, na którym się rozbiliśmy, położone było tuż przy Sazawie. Rzekę pokonywaliśmy
w pięciu etapach z miejscowości Czeski Sternberk do Tyńca nad Sazawą. Łącznie około 50 km leniwie meandrującej rzeki z pięknymi krajobrazami. Wyjątek stanowiło ostatnie 6 km tego etapu. Tam do końca nie wiemy, jakie było otoczenie wokół rzeki, ponieważ w tym miejscu Sazawa ma swój przełom. Koryto  się zwęża, nachylenie wzrasta, a tym samym nurt zaczyna przyśpieszać. Trzeba się mocno skupić na samym płynięciu i sterowaniu łodzią, by nie wykąpać się w rześkiej wodzie. Ten odcinek rzeki Sazawy jest uznawany przez czeskich „wodaków” za najbardziej atrakcyjny w Czeskiej Republice. Wyjazd ten był wyjątkowy, ponieważ osoby, które organizują te obozy od ponad dwudziestu lat, powoli wybierają się na emeryturę lub już są emerytami. Aby zadbać o ciągłość tej tradycji autorzy tych projektów wdrażają nowe osoby do działania. Tym razem mieliśmy nowego kucharza, a tak naprawdę dwóch, bo „starego” (czytaj masterchef ) i tego, który
w przyszłości ma go zastąpić. Na początku były pewne obawy, co do naszych posiłków, zwłaszcza, że przysłowie mówi „ gdzie kucharek sześć, tam nie ma ………”,  jednak nic bardziej mylnego. Jedzenia było aż nadto. Szczególnie jednego dnia, gdy na obiad była między innymi zupa z ciecierzycy, która wyszła bardzo gęsta i w dużej ilości, no
i oczywiście na tyle smaczna, by pokusić się o repetę. Efekt – cichy spokojny wieczór, niebo pełne gwiazd, spośród okalających nas łąk i wysokich traw rozlega się piękny
i delikatny odgłos świerszczy. Byliśmy ułożeni do snu w swoich namiotach. Delikatna
i lekkostrawna zupka prawie przeszła przez nasze przewody pokarmowe, pozostawiając po sobie nabrzmiałe jelita. Ze wszystkich namiotów wydobywały się „niekontrolowane” odgłosy, przypominające puzony. W połączeniu ze świerszczami, które grały jak gdyby na skrzypcach, mogliśmy się poczuć jak w filharmonii. No, może puzony były nie do końca dostrojone, ale efekt był powalający. Całe szczęście koncert odbył się na wolnym powietrzu. Ostatniego wieczoru na naszych obozach odbywa się podsumowanie wyjazdu. Dzielimy się swoimi wrażeniami i są wyróżnienia dla zasłużonych. Tym razem wyjątkowo postanowiliśmy w krótki sposób podsumować wszystkie nasze dotychczasowe wyprawy kajakowe. Ukazane to zostało w postaci projekcji multimedialnej, do której obejrzenia zachęcam. Na koniec jeszcze podziękowania dla wodaków z Opawy, że mogliśmy z nimi pojechać. Podziękowania dla młodzieży za postawę i zachowanie i za to, że sprawiają, że nam się chce. Dziękuję również chłopakom z 2cT – Adamowi i Patrykowi za pomoc w przygotowaniu prezentacji.

 

Ahoj!

Tomasz Gajda