Z nurtem Wełtawy.

Sobota skoro świt. Grupa śmiałków spotyka się przed szkołą, by udać się do Opawy, tam dołączymy do naszych czeskich przyjaciół, z którymi razem wybieramy się na tygodniowy obóz kajakowy. Dojeżdżając do szkoły w Opawie, widzimy zwalone niczym wielka hałda rzeczy wszystkich uczestników wyprawy. Do tego wszystkiego dorzucamy swoje bagaże i zaczynamy to wszystko pakować do autobusu, który nam podstawiono. Do pojemnego bagażnika wchodzi tylko kuchnia polowa, w której będą przygotowywane wszystkie posiłki. Pozostałe rzeczy zostają ułożone w tylnej części autobusu. Jakby tego było mało, na sam koniec zostaje przypięta do autokaru przyczepa, a na niej kilkanaście kanadyjek. Na sam koniec do środka wbijamy się my, trzydziestu czterech uczestników wyprawy plus kierowca. Czytaj dalej