Obóz kajakowy na Berounce

Miniony tydzień mieliśmy okazję spędzić na obozie kajakowym z Czechami. To wieloletnia tradycja naszych przyjaciół ze szkoły w  Opawie. Tygodniowy obóz na wybranej rzece, pod namiotami, z wyżywieniem w formie kuchni polowej. Miejsce gdzie rozbity był obóz, położone było z dala od miasta, nad samą rzeką Berounką, która wiła się wśród pagórków porośniętych soczyście zieloną roślinnością. Co jakiś czas wśród malowniczych wzniesień pojawiały się historyczne budowle. Były to ruiny zamków lub pięknie odrestaurowane grody, które mieliśmy okazję zwiedzić. W ten sposób poznawaliśmy historię tamtejszych terenów oraz tradycje z nimi związane. Podczas tego wyjazdu nauczyliśmy się również manewrowania łodzią. Były to kanadyjki, na których technika pływania jest troszeczkę inna niż na znanych nam kajakach. Opanowaliśmy sztukę trawersu, wchodzenia i wychodzenia z szybkiego nurtu oraz rożne sposoby  wylewania wody po wywrotce. Dzięki tym ostatnim mogliśmy mieć bardzo bliski kontakt z przyrodą, którego nie dało się nie odczuć, gdyż temperatura wody miała zaledwie 12  ̊C.

Całe siedem dni, które spędziliśmy razem były dobrze wykorzystanym czasem, który szybko minął i za który chcemy podziękować. Jednocześnie jesteśmy po raz kolejny  pełni podziwu dla nauczycieli z Opawy za zaangażowanie, zapał i motywację do organizowania takich akcji.

 

Z vodackim ahoj!

Tomasz Gajda

W krainie Janosika

Terchova to cel naszej październikowej podróży w góry. Miejscowość ta położona w okolicy masywu Małej Fatry, znana jest również jako miejsce narodzin legendarnej postaci Juraja Janosika. Wioska ta jest idealnym punktem wypadowym, gdyż większość atrakcyjnych szlaków Małej Fatry ma początek w tej miejscowości. Wraz z grupą zapaleńców z klasy 3eT zaplanowaliśmy wyjazd w ten rejon. Planując wycieczkę wyszliśmy z założenia, że ma to być projekt niskobudżetowy. Tak więc podróżowaliśmy koleją drugiej klasy, która całkiem sprawnie zawiozła nas na samo miejsce. Zakwaterowanie oczywiście bez wyżywienia, z dostępem do kuchni, w której to całkiem nieźle sobie radziliśmy.  Nie oszczędzaliśmy natomiast na ubezpieczeniu, gdyż należy pamiętać, że koszt akcji ratunkowej pogotowia górskiego w Słowacji ponosi turysta a nie są to małe kwoty.

Pierwszego dnia zdecydowaliśmy się na szlak tzw. Zbójnickiego Chodnika. Podczas stromego wejścia, meandrując między strzelistymi skałami spoglądaliśmy z wysoka na Terchovą. Gdy dotarliśmy na Sokolie Hreben szlak prowadził w dół do Doliny Vratnej, wokół której rozprzestrzeniał się widok na masyw Małej Fatry, który nabierał jesiennych barw. Po zejściu do Vratnej udaliśmy się na miejsce zakwaterowania.

Drugiego dnia rankiem zbudził mnie odgłos przelewającej się wody. Pierwsza moja myśl to taka, że cieknie spłuczka w toalecie. Jednak rzeczywistość okazała się inna. Padał deszcz, a odgłos pochodził z rynny. Co gorsza prognozy nie były optymistyczne i jak na złość się sprawdziły. Kierując się stwierdzeniem, że nie ma złej pogody, tylko ludzie są źle przygotowani i negatywnie nastawieni, postanawiamy wyjść w góry. Dobrze ubrani i zabezpieczeni przed wilgocią dotarliśmy na szlak prowadzący przez Diery. Pogoda była stabilna – ciągle padało. Kapryśna aura nie była mocno uciążliwa. Szlak prowadził przez zarośnięty wąwóz, który osłaniał nas przed wiatrem i bezpośrednim kontaktem z deszczem. Miejsce nazywane również Szlakiem Janosika wywarło  na nas duże wrażenie a piękno otaczającej natury wprowadziło w zachwyt. Nawet niesprzyjające warunki pogodowe nie przeszkadzały nam, by cieszyć się obecnością w tym  miejscu. Z niebieskiego szlaku odbiliśmy w kierunku Bobotów, spoglądając na wąwóz z góry. Żółtym szlakiem wróciliśmy na początek naszej wyprawy.

Trzeci dzień to droga powrotna. Rano śniadanie, sprzątanie kuchni, która była mocno przez nas eksploatowana.  Przed południem byliśmy spakowani i gotowi do drogi powrotnej w kierunku Raciborza.

Tomasz Gajda

Wyjazd na narty – Istebna

Można powiedzieć, że grupa uczniów, która zdecydowała się wybrać na wyjazd narciarski otrzymała tym samym dodatkowe dwa dni ferii. Tuż po zimowej przerwie w poniedziałek rano, zanim jeszcze słońce wstało ruszyliśmy w Beskidy na białe szaleństwo. Wraz
z grupą gimnazjalistów wypełniliśmy autobus, który zawiózł nas do Istebnej. Tam zostaliśmy powitani przez Panią Zimę, która w końcu zagościła w naszych górach. Nie tracąc ani chwili, od razu pojechaliśmy na stok narciarski Złoty Groń, by wykorzystać dobre warunki tam panujące. Na nartach śmigaliśmy aż do przerwy technicznej, podczas której pojechaliśmy się zakwaterować i zjeść obiadokolację. Po całodziennych zjazdach, wyśmienitej strawie i ułożeniu się w pozycji horyzontalnej wpadliśmy w błogostan. Jednak nie po to przyjechaliśmy w to miejsce by oddawać się próżniactwu. Po krótkiej przerwie udaliśmy się z powrotem na stok. Tam czekała na nas dobrze przygotowana, równa jak stół z lekko zmrożonym śniegiem trasa narciarska. Po prawej stronie stoku były porozstawiane bramki do slalomu. Chwilami mogliśmy się poczuć jak w Pjongczangu. Pomimo zmęczenia na stoku zostaliśmy do późnego wieczoru. W nocy szybka regeneracja sił, by rano, gdy tylko uruchomią wyciąg być tam z powrotem. Drugiego dnia aura zrobiła się jeszcze bardziej zimowa. Zaczął sypać śnieg, przez co przybyło sporo naturalnego puchu. Scenariusz na ten dzień mógł być zatem tylko jeden – narty, narty
i jeszcze raz narty.
Do Raciborza wróciliśmy późnym wieczorem zadowoleni z dobrze spędzonego czasu
i udanego wyjazdu. Przerażała nas tylko perspektywa następnego dnia – definitywny koniec ferii. Jednak jak się okazało powrót nie był taki straszny. Za sprawą tego, że wszystkich uczestników rozliczono korzystniej jako młodszych gimnazjalistów, każdy
z uczestników otrzymał spory zwrot kosztów wycieczki. Była to osłoda na gorzki powrót do szkolnej ławki. Może dla uczniów Mechanika była to mała degradacja, jednak ze względu na korzyści finansowe okazała się znośna.

Tomasz Gajda

Obóz kajakowy na Sazawie

Miniony tydzień grupa uczniów naszej szkoły i szkoły w Opawie spędziła na obozie kajakowym. Całe siedem dni byliśmy zakwaterowani na kempingu pod namiotami. Pole, na którym się rozbiliśmy, położone było tuż przy Sazawie. Rzekę pokonywaliśmy
w pięciu etapach z miejscowości Czeski Sternberk do Tyńca nad Sazawą. Łącznie około 50 km leniwie meandrującej rzeki z pięknymi krajobrazami. Wyjątek stanowiło ostatnie 6 km tego etapu. Tam do końca nie wiemy, jakie było otoczenie wokół rzeki, ponieważ w tym miejscu Sazawa ma swój przełom. Koryto  się zwęża, nachylenie wzrasta, a tym samym nurt zaczyna przyśpieszać. Trzeba się mocno skupić na samym płynięciu i sterowaniu łodzią, by nie wykąpać się w rześkiej wodzie. Ten odcinek rzeki Sazawy jest uznawany przez czeskich „wodaków” za najbardziej atrakcyjny w Czeskiej Republice. Czytaj dalej

Jesienne kontrasty

Z końcem października nadarzyła się okazja wyjazdu. Kierunek dobrze nam znany, bo Ostrawa i okolice. Uczestnikami tego wyjazdu była młodzież z Niemiec, która odbywała u nas praktykę w ramach projektu Erasmus plus. Chcieliśmy pokazać naszym gościom ciekawe miejsca
u naszych południowych sąsiadów. Skoro uczestnikami wyjazdu są przyszli technicy, to miejscem które należy zwiedzić jest Dolni Oblast Vitkovice. Konglomerat, w którym znajdowała się huta żelaza, kopalnia, koksownia i elektrownia. Wszystko skupione w jednym miejscu na ogromnym obszarze w centrum miasta. To żelazne miasto funkcjonowało jako organ przemysłowy aż do 1998 roku. Czytaj dalej

Z nurtem Wełtawy.

Sobota skoro świt. Grupa śmiałków spotyka się przed szkołą, by udać się do Opawy, tam dołączymy do naszych czeskich przyjaciół, z którymi razem wybieramy się na tygodniowy obóz kajakowy. Dojeżdżając do szkoły w Opawie, widzimy zwalone niczym wielka hałda rzeczy wszystkich uczestników wyprawy. Do tego wszystkiego dorzucamy swoje bagaże i zaczynamy to wszystko pakować do autobusu, który nam podstawiono. Do pojemnego bagażnika wchodzi tylko kuchnia polowa, w której będą przygotowywane wszystkie posiłki. Pozostałe rzeczy zostają ułożone w tylnej części autobusu. Jakby tego było mało, na sam koniec zostaje przypięta do autokaru przyczepa, a na niej kilkanaście kanadyjek. Na sam koniec do środka wbijamy się my, trzydziestu czterech uczestników wyprawy plus kierowca. Czytaj dalej

Krótki wypad do Ostrawy.

W ramach projektu Ersmus+ gościliśmy w naszej szkole przez miesiąc uczniów
z Brunszwiku. Odbywali oni u nas swoją praktykę ciężko harując w okolicznych zakładach pracy. Aby oderwać młodzież do ciężkiej codziennej pracy, dostaliśmy propozycję organizacji wyjazdu  dla naszych gości od koordynatora projektu Konrada Hajdasza. Tak więc padła propozycja krótkiego wyjazdu do Ostrawy. Teren nam dobrze znany, jednak nie do końca.  Stosunkowo nową atrakcją turystyczną w Ostrawie jest teren położony w centrum Ostrawy w Vitkovicach. Obejmuje on szeroki obszar przemysłowy huty Vitkovice z unikalną kolekcją architektury przemysłowej. Miejsce te jest włączone do europejskiego dziedzictwa kulturowego. Czytaj dalej

Przygoda z niedźwiedziem.

Podobno gdy się stoi w miejscu, to tak samo, jakby się cofało. Żeby temu zapobiec, Szkolne Koło Turystyczne musi się kręcić. Obawiając się tego, by nie zostać w tyle, postanowiliśmy się ruszyć i zorganizować jakiś fajny wyjazd. Padło na wyjazd w góry, bo gdzie może być piękniej jesienią? Obraliśmy kierunek Mała Fatra na Słowacji. Zanim jednak się wyjedzie, trzeba przejść przez krętą, biurokratyczną drogę, która wiedzie przez naszego dyrektora ( tu pół biedy, bo do tej pory zawsze się zgadzał : ), Ślaskiego Kuratora Oświaty i starostę, który rządzi naszym powiatem. Po zebraniu wszystkich pieczątek i podpisów wcześniej wymienionych osób, pozyskaliśmy kartę wycieczki, która była naszym paszportem, by podróżować po wolnej Europie. Czytaj dalej

Ahoj przygodo!

DCIM100MEDIAW miniony weekend grupa kilku śmiałków wybrała się na spływ kajakowy, by zmierzyć się z rwącym nurtem rzeki Morawicy. Wyjechaliśmy w piątek rano. Po drodze, w Hradcu  nad Morawicą, wdrapaliśmy się na wzgórze, na którym znajdują się dwa zamki – biały i czerwony. Zwiedziliśmy co było do obejrzenia i udaliśmy się krętą drogą do Podhradi na pole kempingowe. Namioty rozbiliśmy blisko rzeki, by się z nią powoli oswajać.  Czytaj dalej

Ahoj na Berunce

DCIM100MEDIABerunka to lewy dopływ Wełtawy. Źródło tej rzeki wypływa na pograniczu czesko-niemieckim a swoje ujście ma w okolicach Pragi. Jej najbardziej malowniczą i atrakcyjną część mogliśmy poznać, wybierając się na tygodniowy obóz kajakowy. Został on zorganizowany przez szkołę z Opawy, z którą już od ponad dwudziesty lat współpracujemy. Tym razem owocem wzajemnej współpracy był wyjazd. Czytaj dalej